Od autora

W ostatnich czasach Dzieło Krwi Chrystusa spotkało się z różnymi charyzmatami w Ko-ściele. Budziło to w wielu członkach pytania typu: „Na czym w ogóle polega nasz własny cha-ryzmat? Czy „Krew Chrystusa” jest wyrazem charyzmatu czy duchowości? Czym się w ogóle odróżniają duchowość i charyzmat pewnej osoby lub wspólnoty?”...
    Wszystkie te pytania prowokowały zdrową refleksję i zmuszały do szukania. Od mo-mentu przeniesienia Zgromadzenia Misjonarzy Krwi Chrystusa na polską ziemię (1983 r.) cha-ryzmat jego założyciela, świętego Kaspra del Bufalo (1786-1837) zaczął się wyraźnie rozwijać i ubogacać. Dzisiaj można nawet mówić o „charyzmacie w charyzmacie”. Przez współpracę po-między zgromadzeniami Misjonarzy i Misjonarek Krwi Chrystusa oraz przez udział świeckich ze Wspólnoty Krwi Chrystusa w tej jednej duchowej rodzinie, która ma swoje źródła w Domach Misyjnych w Polsce, wyraźnie rozwinęły się nowe elementy w ramach tradycyjnych form misji. Dalej mówi się o duchowości Krwi Chrystusa, która jest jakby duszą całego dzieła misyjnego. Ale jak można podsumować konkretną służbę tego Dzieła w budowaniu królestwa Bożego? Jak można określić w jednym wyrazie lub obrazie wszystkie te metody ewangelizacyjne, które roz-wijały się w ramach ewangelizacji we współczesnym świecie? Jak można też odróżnić chary-zmat tego Dzieła od charyzmatu innych wspólnot ewangelizacyjnych?
Dopóki jakaś wspólnota jest na początku i przeżywa swoje „lata dziecięce”, takie pytania nie są potrzebne, wszystko jest pełne zapału i zachwytu rozwoju. Potem jednak, gdy następują lata bardziej krytyczne („młodzieńcze”), członkowie zaczynają pytać siebie i innych, patrząc za „płot” sąsiadów. Może Dzieło Krwi Chrystusa w Polsce znajduje się akurat w takiej fazie szuka-nia i znajdywania obrazu własnej tożsamości? Na pewno potrzebujemy więcej jasności co do swojego miejsca w Kościele i świecie.
Wydaje mi się, że już od początku rozwoju Dzieła Krwi Chrystusa wszystkie ważne ele-menty są w nim obecne, jak tulipan w cebulce. Ostatni rok formacyjny (2001/2002) pozwolił nam jednak widzieć wyraźniej charakterystyczne linie naszej duchowej rodziny. Najpierw była nam dana ikona Eucharystii jako podsumowanie charyzmatu Dzieła . Wersja tych tematów, zawarta w niniejszej książce , została przekazana podczas rekolekcji dla animatorów diecezjal-nych WKC (Częstochowa, 30.04-5.05.2002 r.). Z okazji odwiedzin nowej placówki Misjonarek Krwi Chrystusa w Rosji (sierpień 2002 r.) powstała potrzeba, by w większym gronie na nowo przedstawić nasze Dzieło. Tym razem bardziej wyszła na jaw duchowość Krwi Chrystusa w jej rozwoju i znaczeniu. Przez połączenie tych tematów razem powstał pełniejszy obraz duchowości i charyzmatu Dzieła Krwi Chrystusa, który z radością przekazujemy w niniejszej publikacji. Jest dużo ludzi czekających na to bardziej syntetyczne podsumowanie, chociaż ono też nie jest jesz-cze kompletne. Aby ułatwić pogłębianie poszczególnych aspektów tego tematu, w tej książce umieszczono nie tylko liczne przypisy, ale (w „Dodatku”, według kolejności rozdziałów) spis odpowiednich książek, w których można znaleźć więcej informacji na te tematy.
„Ikona życia” niech służy zwłaszcza tym, którzy czują szczególne powołanie do Dzieła Krwi Chrystusa i pragną głębszej formacji.

Winfried Wermter CPPS

UWAGA WSTĘPNA

Czym różni się duchowość od charyzmatu?

Duchowość to konkretna droga do Boga. Jest bardzo dużo takich dróg – trzeba wybierać. Pismo Święte jest tak bogate, że ofiaruje niezliczone drogi, na których można stać się świętym. Charyzmat zaś, w odróżnieniu od duchowości, to jakaś szczególna zdolność, by budować Króle-stwo Boże, Kościół, wspólnotę z Panem Bogiem i pomiędzy ludźmi.
Tam, gdzie się buduje, trzeba mieć fachowców, którzy potrafią to robić. Aby budować Kościół, też trzeba mieć pewne zdolności. Te zdolności potrzebne dla budowania Kościoła na-zywamy charyzmatem, a drogę, na której stajemy się świętymi (osobiście lub wspólnotowo), duchowością. Krew Chrystusa, o której jest mowa w tytule naszej Wspólnoty, może być i du-chowością i charyzmatem .
 [Na drugiej stronie:]

Skróty


CPPS – Zgromadzenie Misjonarzy Krwi Chrystusa
DŚK – Dom Misyjny św. Kaspra, Częstochowa
MSC – Zgromadzenie Misjonarek Krwi Chrystusa
WKC – Wspólnota Krwi Chrystusa


   
 I. DUCHOWOŚĆ


Dlaczego Dzieło Krwi Chrystusa? 

Przyjechaliśmy jako „Dzieło Krwi Chrystusa”, aby przedstawić się i zaprosić was. Jeste-śmy przekonani, że ta Wspólnota istnieje nie tylko po to, aby uszczęśliwiać niektórych ludzi, którzy czują się dobrze w tym temacie. Ma ona jakąś rolę do spełnienia dla całego Kościoła i świata, szczególnie w naszych czasach.
Dlaczego „Dzieło Krwi Chrystusa”? Sama ta nazwa budzi zdziwienie, jeżeli nie przera-żenie. Skąd pochodzi ten tytuł? Gdzie powstała, dlaczego powstała ta Wspólnota? Aby dobrze rozumieć naszą rzeczywistość dzisiaj, trzeba wrócić do historii, a nawet do prehistorii tego Dzieła. Naszą „prehistorią” nazywam to, co ma swoje korzenie częściowo w Biblii, a częściowo w legendzie. Właściwie można powiedzieć, że ta Wspólnota powstała na Golgocie. Owszem, Golgota nie jest legendą – jest faktem geograficznym i historycznym, ale pewne wątki, które wiążą się z Krwią Chrystusa na Golgocie, na przykład postać i cała historia Longina, żołnierza, który otworzył serce Jezusa włócznią, są częściowo legendarne. (Możemy tu wspomnieć też o legendzie Graala.) Tego wszystkiego nie rozumie się jednak dobrze, jeżeli nie weźmie się naj-pierw pod uwagę rolę krwi w starożytności.
Także w naszych czasach krew jest nieraz nazywana życiem: możemy widzieć zaprosze-nia dla honorowych krwiodawców, aby ratowali, dawali życie, ofiarując swoją krew dla innych, którzy potrzebują tej krwi do operacji. W czasach starożytnych przekonanie o powiązaniu krwi z życiem było jeszcze mocniejsze. Stary Testament podkreśla, że w krwi jest zawarte życie, duch – dlatego też krew była bardzo chroniona przez Boga . W rzymskiej kulturze istniały zwyczaje zbierania krwi i nawet stosowania jej jako swoistego „kosmetyku” – aby brać udział w życiu i mocy drugiego człowieka . Przekonanie to było całkiem niezależne od tradycji Starego Testa-mentu i od wiary pierwszych chrześcijan.

Krew na Golgocie
Biorąc to pod uwagę, można lepiej rozumieć historyczne korzenie legend powstałych wokół Golgoty. Według legendy setnik Longin wziął część Krwi Chrystusa, przekonany, że Je-zus nie był zwykłym złoczyńcą, ale szczególnie mocnym człowiekiem, jeżeli nie jakimś bogiem (według jego własnych wyobrażeń) . Tą Krwią Longin posmarował swoje chore oczy, które zo-stały wówczas uzdrowione. Można łatwo wyobrazić sobie, z jakim szacunkiem po swoim na-wróceniu i zakończeniu służby w wojsku wziął ze sobą do domu skarb tej Krwi. Longin pocho-dził z Mantui we Włoszech. W czasie prześladowania chrześcijan zakopał ten skarb w swoim rodzinnym mieście i uciekł, ale poniósł śmierć męczeńską. Dopiero za czasów Karola Wielkiego relikwia została odnaleziona i zaczęła odgrywać wielką rolę w życiu religijnym. Podzielono ją na trzy części – dla papieża, cesarza i miasta. W Mantui zbudowano największą w tym mieście ba-zylikę, rozpoczęto wielką tradycję pielgrzymek do tego świętego miejsca. Niestety, podczas ko-lejnych wojen relikwia została zniszczona w wyniku napadu na miasto. Była to wielka szkoda, ale na szczęście inne części relikwii przetrwały. W wyniku dalszych podziałów mała część ze-branych resztek dotarła niedawno aż do Częstochowy, budząc tam nowe życie duchowe .
Druga linia związana z Krwią Chrystusa prowadzi od Golgoty do Rzymu. Inny spośród żołnierzy, służących na Golgocie przy egzekucji Jezusa, człowiek z rodziny Savelli, też wziął relikwię tej nadzwyczajnej Krwi i wrócił z nią do domu . Tam tę relikwię przechowywano jako rodzinny skarb, dopóki w roku 1708 ostatni przedstawiciele rodziny nie oddali jej do pobliskiej bazyliki świętego Mikołaja (San Nicola in Carcere). Tam była czczona przez sto lat na osobnym ołtarzu, aż kanonik Franciszek Albertini, pragnąc zainicjować coś szczególnego z okazji stulecia obecności tej relikwii w bazylice, założył przy niej szczególne Bractwo . Miał wspaniałą ideę, by połączyć nabożeństwo i pobożność związane z tym znakiem z Golgoty z problemami ludzi przebywających przed bazyliką (chodziło o wszystkie społeczne choroby na ulicach: bezrobocie, alkoholizm, nałogi...) . Połączenie tych dwóch elementów jest właściwie momentem powstania naszej Wspólnoty.

Spotkanie znaku z życiem
Zawsze na tym świecie nowe życie powstaje przez łączenie dwóch elementów – matczy-nego i ojcowskiego. W naszej historii można obserwować to dwa razy. Wtedy w Rzymie reli-kwia już była na miejscu, ale pobożność i duchowość wokół niej została połączona z życiem i potrzebami ludzi. Tak powstał, można powiedzieć, cały ten ruch odnowy, nowy ruch misyjny w Kościele. Na różnych etapach nosił on różne nazwy – najpierw „Bractwo”, potem „Arcybrac-two”, „Zjednoczenie”, „Stowarzyszenie”, „Wspólnota”... Zawsze jednak chodziło o ruch odno-wy Kościoła i świata.
Coś podobnego powtórzyło się też w Częstochowie, tylko tym razem stało się odwrotnie: na miejscu była już wspólnota z silną biblijną duchowością, ale doszedł do niej znak zewnętrzny, mianowicie erygowanie Sanktuarium, przyjęcie w darze tego terenu i relikwii . I znowu mamy tutaj, z jednej strony coś konkretnego, dotykalnego, a z drugiej coś duchowego – ideę. Mamy „matkę” i „ojca”, którzy razem dają życie. (Zostawiam do dyskusji przy herbacie, kto w tym wypadku jest ojcem, a kto matką.)

Krew a ewangelizacja
Teraz popatrzmy jeszcze trochę głębiej na znaczenie rzeczywistości Krwi Chrystusa w ramach ewangelizacji, odnowienia Kościoła i świata. Co znaczy Krew Chrystusa dzisiaj?
Krew Chrystusa jest dla nas przede wszystkim Eucharystią. W centrum Eucharystii przyjmujemy Ciało i Krew: Ciało Chrystusa, które jest symbolem, sakramentem, instrumentem jedności Kościoła – i Krew Chrystusa, która jest szczególnym znakiem, instrumentem, sakra-mentem misji Kościoła tak wewnątrz, jak i na zewnątrz. Owszem, te dwa elementy tworzą jed-ność i każdy z nich reprezentuje też całość. Można przyjąć Komunię Świętą też przez jeden z tych znaków – albo przez Ciało (jak to jest w zwyczaju, bo tak jest łatwiej), albo przez Krew (co też jest coraz częściej praktykowane, szczególnie podczas pewnych chorób). Nieprzypadkowo jednak Chrystus dał nam Eucharystię pod dwiema postaciami. Nie można odprawiać liturgicznie Eucharystii bez jednego z tych znaków, na przykład bez wina.
Oprócz tego, Krew Chrystusa jest dla nas szczególnie wymownym Słowem Bożym. Cho-dzi nie tylko o to, że każde słowo powiedziane przez Chrystusa jest wypełnione Jego Duchem, a więc Jego Krwią. Jezus na Krzyżu, gdy już nie mówi nic, jest jeszcze bardziej wymowny, prze-lewając ostatnią kroplę swojej Krwi .
Jak już mówiliśmy, według spojrzenia na krew z perspektywy starożytności, w krwi za-warty jest duch żyjącej istoty. Podkreślając Krew Chrystusa i otwierając się na tę rzeczywistość, otwieramy się na Ducha Świętego. Krew Chrystusa to Duch Święty, dany nam przez rany Zba-wiciela.
Wreszcie, Krew Chrystusa to miłość Boga na Krzyżu przelana. Jest ona znakiem i obecno-ścią miłości Bożej, która wybrała Krzyż, aby ratować człowieka, aby uwolnić go od grzechu, zjednoczyć z Panem Bogiem i dać spełnienie i szczęście.
W tym świetle ewangelizacja oznacza osobistą odpowiedź na miłość Bożą i zaproszenie innych do dawania na nią godnej odpowiedzi. Misja Kościoła to zaproszenie wszystkich, by od-powiedzieli we właściwy sposób na miłość Bożą przelaną na Krzyżu.
Mówimy tyle o Krwi Chrystusa, bo przez nią miłość Jezusa jest najbardziej widoczna na Krzyżu. Jeżeli mówilibyśmy przede wszystkim albo wyłącznie o miłości Bożej widocznej w Betlejem, zachęcając do przytulenia Dzieciątka, byłoby to chyba za miłe. Aspekt wcielenia też jest ważnym i potrzebnym aspektem człowieczeństwa i zbawienia przez Chrystusa. Bez miłości przelanej na Krzyżu brakowałoby jednak wielkości i powagi tego dzieła zbawienia. Musimy uświadomić sobie, jak kosztowało, jak to bolało Boga – nas odkupić...