Dar z samego siebie


Bregaglia, grupa górska we włoskich Alpach Retyckich. Na ostrodze skalnej pod Monte Diagrazia  (3672 m) stoi płyta nagrobkowa poświęcona ratownikom górskim, którzy tu zginęli, ratując ludzi. Na płycie wypisano jedno z najpiękniejszych zdań wypowiedzianych przez Chrystusa:

„Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”
(J 15, 13).
ODDAĆ SWOJE ŻYCIE. To oddawanie swojego życia „za przyjaciół swoich” może mieć różne formy, począwszy od radykalnej decyzji oddania swojego życia, a skończywszy na powolnym, niemal codziennym oddawaniu tego życia „kropla po kropli” poprzez pracę i poświęcenie, ofiarność i troskę. Gdzieś pośrodku albo nawet wyżej, bliżej początku, należałoby umieścić takie formy „oddawania życia” jak transfuzja i transplantacja, czyli oddanie własnej krwi bliźniemu lub oddanie własnego organu komuś, komu ratuje on życie. W historii i z jednym, i z drugim były kłopoty, które miały charakter zarówno biologiczny, jak i teologiczno-religijny. Zwłaszcza gdy chodziło o transplantację narządów, dosyć długo utrzymywały się opory i trudności. „Samookaleczenie”, „utrata zdrowia lub życia” pogwałcenie „bonum vitae”, „dobra witalnego” – to najczęstsze zarzuty wobec tej formy „oddawania życia”. Z biegiem jednak czasu, w miarę rozwoju medycyny i znajomości Objawienia oraz norm moralnych w nim zawartych rodziły się nowe, pogłębione zasady moralne i obyczajowe, które pozwoliły w określonych sytuacjach przenosić „ordo caritatis”, „porządek miłości” nad „dobro witalne” – i doprowadziły do sformułowania zasady: „godziwe i dopuszczalne moralnie jest oddanie własnego narządu do transplantacji” (St. Olejnik „W kręgu moralności chrześcijańskiej”).
MIŁOŚĆ I ROZTROPNOŚĆ. Katechizm Kościoła Katolickiego (1994) poucza:

„Przeszczep narządów jest zgodny z prawem molarnym i może zasługiwać na uznanie, jeżeli zagrożenia i ryzyko fizyczne oraz psychiczne ponoszone przez dawcę są proporcjonalne do potężnego dobra u biorcy”
(KKK 2296).

W tym sformułowaniu przebija nie tylko pochwała miłości, ale także ostrożność i wielki rozsądek. Dlatego katechizm ostrzega:

„Jest rzeczą moralnie niedopuszczalną bezpośrednie powodowanie kalectwa lub śmierci jednej istoty ludzkiej, nawet gdyby to miało przedłużyć życie innych osób”
(KKK 2296).

Zawsze – podkreśla Katechizm– konieczna jest wolna i świadoma wola dawcy. Podkreśla się przy tym, ze nie tylko biorca doznaje wielkiej miłości, ale także dawca obdarowany jest łaskawością Boga i wzbogaceniem własnej osoby. Natomiast moralnie złe są wszelkie naciski na dawcę, a także jakikolwiek rodzaj transakcji handlowych w tym zakresie. Miłość rodzinna czy miłość przyjaźni, a także miłość ojczyzny mogą tu mieć charakter jedynie wspomagający wolną decyzję dawcy. Stanisław Jerzy Lec pisał kiedyś: „Transfuzja krwi odbywa się często z kieszeni do kieszeni”. Przenoszenie tej metody na transplantację jest tym bardziej niemoralne i złe.
TRANSPLANTACJA SERCA. Takiej „transplantacji serca” dokonał kiedyś Bóg Jahwe w swoim narodzie:

„I dam wam nowe serce i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza.odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała”
(Ez 36, 26)

I chyba takiej „transplantacji „ potrzeba w naszym narodzie, wśród nas wszystkich, ponieważ – jak twierdzą lekarze – ciągle nad Wisłą i Odrą panuje jakieś fatalne zahamowanie, gdy chodzi o dawców i przeszczepy. „Gdyby chodziło u nas o transplantację, to trzeba by przeszczepić serca co drugiemu człowiekowi” – pisał Romano Cornuto. Dlaczego tak jest? Z czego to wynika? A przecież Mistrz i Nauczyciel, Chrystus Jezus, naucza:

„To jest moje przykazanie abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem”
(J 15, 12).

A jak On nas umiłował? Męka, krzyż i śmierć! Bohater powieści Jose Paradiso, Pedro, odsiaduje karę za nieumyślne zabójstwo człowieka, ale ucieka z więzienia i nagle dowiaduje się z radia, że dla niewidomego młodego człowieka jest potrzebny dawca nerki, która uratuje mu życie. „Uratowane życie za tamto zgładzone życie...” – dociera do jego świadomości. Ryzykując schwytanie i powrót do wiezienia,oddaje swoją nerkę. Rzeczywiście zostaje rozpoznany i wraca do więzienia, ale wraca jako inny człowiek. Tytuł powieści – „Nawrócony”!