MAJ
16 Środa
Św. Andrzeja Boboli, prezbitera i męczennika, patrona Polski, święto
Ps z niedz. I tyg. • Ap 12, 10-12a • Ps 34 • 1 Kor 1, 10-13.17-18
• J 17, 20-26
W czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami: «Ojcze Święty, nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili jedno w Nas, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś. Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata. Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich».
Nie da się kochać kogoś, jeśli tego kogoś nie ma.
W ostatnich dniach często powracamy do słów Jezusa, w których zachęca nas i wzywa, byśmy się miłowali.
W dzisiejszej Ewangelii widzimy, jak wielkie jest pragnienie Jezusa, by każdy człowiek mógł poznać Jego miłość, miłość Ojca, i jej doświadczyć.
O tym, że Bóg jest miłością, można wiele mówić, ale to nic nie znaczy, jeśli nie pokażemy tego na przykładzie naszych relacji z ludźmi.
Po rekolekcjach, które prowadziłem dla młodzieży razem z moimi młodymi przyjaciółmi, zdarzało się nieraz, że ktoś przychodził lub pisał potem, że to, co było widać między nami w ekipie rekolekcyjnej: wzajemne uznanie, przyjaźń i wsparcie to było najbardziej przekonujące i zachęcające, by też tak żyć.
Miłość ma to do siebie, że chce być rozdawana, chce być dzielona, potrzebuje tego.
Dlatego Jezus tak bardzo prosi Ojca, by pomagał nam stanowić jedno z Nim i między nami, by świat poznał, że od Boga wyszliśmy i do Niego zmierzamy razem ze światem.
27 Niedziela
Zesłanie Ducha Świętego, uroczystość
Matki i Królowej Przenajdroższej Krwi,
odpust w Sanktuarium Krwi Chrystusa w Częstochowie
Ps z niedz. I tyg. • Dz 2, 1-11 • Ps 104 • 1 Kor 12, 3b-7.12-13
• J 20, 19-23
Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!». A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».
Pokój wam!
Pokój jest jednym z największych darów Ducha Świętego.
Ludzie często biegają, wręcz skaczą z jednego spotkania charyzmatycznego na drugie, by więcej jeszcze przeżyć. Chcą otrzymać spektakularne dary: proroctwa, glosolalii (dar języków), rozeznawania duchów, uzdrawiania itp.
Tymczasem Jezus przychodzi do swoich uczniów w zupełnie prosty sposób i mówi: Pokój wam!
Tylko tyle, czy aż tyle?
Charyzmaty i różne dary są konieczne w Kościele, są darem Ducha Świętego.
Warto pamiętać, że mają one za zadanie prowadzić nas i świat do pokoju.
Czasami lepiej jest prosić Boga o to, by nas wybawił z naszych oczekiwań, biegania za sukcesem czy spektakularnym przeżyciem.
W Jezusowym: Pokój wam! kryje się dużo więcej, niż jesteśmy w stanie zrozumieć.
Czy moje działanie, bycie we wspólnocie służy pokojowi?
Czy swoją obecnością wnoszę pokój do miejsc, w których jestem?
Czy modlę się do Ducha Świętego o pokój dla siebie i świata?
28 Poniedzialek
Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła, święto
Ps z niedz. I tyg. • Rdz 3, 9-15.20 (Dz 1, 12-14)
• Ps 87
• J 2, 1-11 (lub: J 19, 25-27, lub Łk 1, 26-38)
W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrak-ło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: «Nie mają już wina». Jezus Jej odpowiedział: «Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?». Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie». Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: «Napełnijcie stągwie wodą!». I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: «Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu!». Oni zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: «Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory». Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.
Warto zwrócić uwagę na fakt, że od samego początku publicznej działalności Jezusa Maryja w niej uczestniczy, a co więcej, inspiruje Go do działania. Jako pierwsza zauważa zwyczajne potrzeby ludzi. Jezus, mimo że początkowo próbuje zignorować Jej sugestie, to jednak dokonuje pierwszego cudu w miejscu publicznym. Wedy: uwierzyli w Niego Jego uczniowie.
Spójrzmy jeszcze przez chwilę na Maryję. Ona jako kobieta, Matka odznaczająca się niezwykłą wrażliwością sama zauważyła trudną sytua-cję, w jakiej znaleźli się nowożeńcy. Wino, będące wówczas normalnym napojem, było czymś bardzo potrzebnym podczas uczty weselnej, a jego brak mógł zepsuć miłą atmosferę towarzyszącą przyjęciu. Małżonkowie mogliby rozpocząć swą nową drogę życia od wstydu, goryczy, co mogło negatywnie rzutować na ich przyszłe życie. Zatem czułe serce Maryi starało się zaradzić tym kłopotom. Delikatnie zwraca uwagę swego Syna na trudną sytuację, w jakiej znaleźli się małżonkowie i goście weselni.
Mimo że wcześniej Jezus nie dokonał żadnego cudu, to Maryja wierzy, że Jej Syn jest w stanie zrobić coś niezwykłego. Chociaż Jezus nic jeszcze nie obiecał, a wręcz przeciwnie, powiedział coś w rodzaju, „a cóż nas to obchodzi”, to Ona nie zraziła się tą chwilową odmową Jezusa. Powiedziała do sług: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. A co powiedział Jezus? On polecił napełnić stągwie wodą. Stągwie, które były przeznaczone na nieczystości, czyli wszelkie brudy, pomyje. Słudzy zaufali Maryi i nie wzdragali się, gdy potem przyszło im podawać tę wodę przemienioną w wino gościom weselnym.
Dziś z perspektywy 2000 lat doświadczeń Kościoła można zauważyć, że ten pierwszy cud, oprócz wskazania rangi małżeństwa, pokazuje również, że Jezus wszelkie brudy nie tylko zewnętrzne, jak np. stągwi przeznaczonych do żydowskich nieczystości, ale brudy wewnętrzne znajdujące się w ludzkim sercu, brudy grzechowe zamienia w dobro, tak że czasem człowiek, który był wielkim grzesznikiem, staje się wspaniałym świętym. Było tak z Marią Magdaleną, celnikiem Mateuszem, który stał się apostołem i spisał jedną z czterech Ewangelii, Szawłem, który zmienił się w Pawła, największego apostoła narodów, św. Augustynem nawróconym dzięki wysłuchaniu 30-letnich modlitw św. Moniki, jego matki, św. Ignacym Loyolą, patronem jezuitów, i wielu, wielu innymi świętymi oraz zwykłymi ludźmi żyjącymi jeszcze wśród nas, a już teraz zmierzającymi do świętości.
• Czy pamiętam, że mam Maryję, Matkę Jezusa, która może mi pomóc rozwiązać moje problemy, zaradzić moim troskom, kłopotom, wstawiając się za mną do swego Syna? Czy wierzę, że On Jej niczego nie odmawia?
• Czy ufam Maryi jak owi słudzy weselni?
• Czy pamiętam, że polecenie Maryi jest wciąż takie samo: zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie Jezus.
• A co i w jaki sposób Jezus mówi do nas, do mnie?
On mówi poprzez słowa Ewangelii, mówi poprzez sakramenty Kościoła i Jego Urząd Nauczycielski, mówi poprzez życiorysy świętych. Mówi poprzez Ducha Świętego bezpośrednio do naszych serc, o ile tylko otworzymy nasze serca na Jego działanie, o ile zaufamy Mu do końca.
• Czy wsłuchuję się w głos Jezusa? Czy Mu ufam?
Maryjo, módl się za nami. Amen.
CZERWIEC
2 Sobota
Św. męczenników Marcelina i Piotra, wsp. dow.
Ps z IV tyg. • Jud 17.20b-25 • Ps 63
• Mk 11, 27-33
Jezus wraz z uczniami przyszedł znowu do Jerozolimy. Kiedy chodził po świątyni, przystąpili do Niego arcykapłani, uczeni w Piśmie i starsi i zapytali Go: «Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę, żeby to czynić?». Jezus im odpowiedział: «Zadam wam jedno pytanie. Odpowiedzcie Mi na nie, a powiem wam, jakim prawem to czynię. Czy chrzest Janowy pochodził z nieba, czy też od ludzi? Odpowiedzcie Mi!». Oni zastanawiali się między sobą: «Jeśli powiemy: „z nieba”, to nam zarzuci: „Dlaczego więc nie uwierzyliście mu?”. Powiemy: „Od ludzi”». Lecz bali się tłumu, ponieważ wszyscy uważali Jana rzeczywiście za proroka. Odpowiedzieli więc Jezusowi: «Nie wiemy». Jezus im rzekł: «Więc i Ja nie powiem wam, jakim prawem to czynię».
Ten fragment Ewangelii pokazuje mankamenty natury ludzkiej i niezwykłą inteligencję Jezusa, który doskonale zna tę naturę.
Otóż można przypuszczać, że arcykapłani i starsi ludu znów chcieli pochwycić Jezusa na jakimś słowie, aby móc Go oskarżyć. Zatem gdy Jezus przyszedł do świątyni i nauczał, zapytali: Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę?
Jezus im odpowiedział pytaniem na pytanie: Czy chrzest Janowy pochodził z nieba, czy też od ludzi? I tu widać swego rodzaju cwaniactwo owych arcykapłanów i starszych, bo jak czytamy:
Oni zastanawiali się między sobą: «Jeśli powiemy: „z nieba”, to nam zarzuci: „Dlaczego więc nie uwierzyliście mu? Powiemy: „od ludzi”». Lecz bali się tłumu, ponieważ wszyscy uważali Jana rzeczywiście za proroka. Odpowiedzieli więc Jezusowi: «Nie wiemy». Jezus im rzekł: «Więc i Ja nie powiem wam, jakim prawem to czynię».
Zatem, jak widać, mądrość Boża przewyższa ludzką mądrość, nie trzeba się więc bać poddania się Duchowi Świętemu, gdy podobnie jak Jezus znajdziemy się wśród ludzi, którzy zechcą nas poddać próbie naszej wiary.
Przecież nie zawsze muszę wprost odpowiadać na pytania, które są zadawane podstępnie.
Wolno mi czasem milczeć.
Dziękuję Ci, Jezu, za to, że uczysz mnie trudnych dyskusji.
3 Niedziela
Najświętszej Trójcy, uroczystość
Ps z niedz. I tyg. • Pwt 4, 32-34.39-40 • Ps 33 • Rz 8, 14-17
• Mt 28, 16-20
Jedenastu zaś uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: «Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata».
Dzisiaj uroczystość Trójcy Świętej. Zanim Jezus wstąpił do nieba, przekazał swym uczniom ostatnie polecenia.
Między innymi powiedział do nich:
Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.
Jak wiemy z kart Nowego Testamentu, uczniowie Jezusa rzeczywiście szli i głosili Ewangelię na coraz szerszych terenach nie tylko Izraela, ale także poszli do pogan.
Kolejni ich następcy docierali do coraz nowych krajów na wszystkich kontynentach. Do nas, Polaków, również trafili: w roku 966 Mieszko wraz z całym narodem przyjął chrzest, to data chrztu Polski. Od tamtego czasu przez ponad 1000 lat naród polski dochował wierności wierze, rozwijał się duchowo i kulturalnie. Niedawno ziemia Polska wydała bł. Jana Pawła II, który jest chlubą naszego narodu. To właśnie On przyczynił się do zmiany biegu historii, do upadku olbrzymiego systemu komunistycznego.
W roku 2006 kolejny namiestnik św. Piotra – papież Benedykt XVI – przybył do nas dla pogłębienia naszej wiary. Warto zadbać o to, aby przesłanie Papieża do Polaków: Trwajcie mocni w wierze, które tak naprawdę dotyczy całej Europy, a nawet świata, było wprowadzane w życie codzienne. W czasie kolejnych etapów swej pielgrzymki po Polsce Następca św. Piotra rozwijał ten temat. Przypomnijmy sobie niektóre jego słowa. Otóż na placu Piłsudskiego w Warszawie Benedykt XVI zwrócił uwagę na konieczność wypełniania przykazań Bożych i przyjęcie Ewangelii w całości, a nie wybiórczo, taka jak nam wygodnie, jak łatwiej czy przyjemniej. Ewangelia jest całością i nikt nie może jej zmieniać według własnego rozumienia, jeśli jest ono sprzeczne z tym, co Jezus chciał nam przekazać. Papież ostrzegał też przed relatywizmem zachodnim, jako przed odejściem od prawdziwej wiary w Chrystusa. Przez cały czas pielgrzymki przewijało się przypomnienie, że Bóg jest miłością, więc we wszystkich płaszczyznach życia powinna być widoczna też nasza miłość do Boga i do drugiego człowieka.
Szczególnie wzruszające było spotkanie Benedykta XVI w sanktua-rium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach z chorymi, którzy choć słabi fizycznie, potrafią być silni duchem. Potrafią więcej rozumieć i lepiej odróżniać, co jest w życiu ważne, a co nie. Potrafią też, mimo własnych słabości, pomagać innym. Są oni prawdziwym skarbem Kościoła dzięki bliskiej relacji z Bogiem. Papież potraktował chorych bardzo osobiście i serdecznie, mówiąc, że chciałby ich wszystkich przytulić do serca.
• Jaki jest mój stosunek do ludzi chorych?
Bardzo wymowne było spotkanie Papieża z młodzieżą na Błoniach, gdzie na bazie Ewangelii o budowaniu domu bądź na skale, bądź na piasku wyjaśniał, na czym to polega w odniesieniu do życia człowieka współczesnego. Mądrość życia, według Benedykta XVI, polega na tym, aby swoje marzenia, swoje pragnienia, całe swoje życie budować na trwałym fundamencie, którym jest Chrystus, a po Nim św. Piotr Apostoł i jego następcy, aż w końcu – cały Kościół.
• A ja, czy staram się poznać Ewangelię w całości?
• Czy staram się ją zrozumieć i wprowadzać w swoje życie codzienne?
• Czy staram się słowem i przykładem własnego życia uczyć moich bliskich zachowywać wszystko, co Jezus nam przekazał?
• W jaki sposób uczestniczę w życiu Kościoła?
• Czy pamiętam, że Chrystus nie tylko jest historią, ale żywą osobą, z którą można nawiązać kontakt osobisty…?
Jezus powiedział: A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. Zatem Jezus jest także ze mną nawet tu i teraz, gdy wgłębiam się w te rozważania.
Jezu, proszę, pomóż mi wprowadzać Twoją naukę w moje codzienne życie.
4 Poniedziałek
Ps z I tyg. • 2 P 1, 1-7 • Ps 91
• Mk 12, 1-12
Jezus zaczął mówić w przypowieściach do arcykapłanów, uczonych w Piśmie i starszych:
„Pewien człowiek założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał tłocznię i zbudował wieżę. W końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. W odpowiedniej porze posłał do rolników sługę, by odebrał od nich część należną z plonów winnicy. Ci chwycili go, obili i odesłali z niczym. Wtedy posłał do nich drugiego sługę; lecz i tego zranili w głowę i znieważyli. Posłał jeszcze jednego, tego również zabili. I posłał wielu innych, z których jednych obili, drugich pozabijali. Miał jeszcze jednego, ukochanego syna. Posłał go jako ostatniego do nich, bo sobie mówił: «Uszanują mojego syna». Lecz owi rolnicy mówili nawzajem do siebie: «To jest dziedzic. Chodźcie, zabijmy go, a dziedzictwo jego będzie nasze». I chwyciwszy go zabili i wyrzucili z winnicy. Cóż uczyni właściciel winnicy? Przyjdzie i wytraci rolników, a winnicę odda innym. Nie czytaliście tych słów w Piśmie: «Ten kamień, który odrzucili budujący, stał się kamieniem węgielnym. Pan to sprawił i jest cudem w oczach naszych». I starali się Go ująć, lecz bali się tłumu. Zrozumieli bowiem, że przeciw nim powiedział tę przypowieść. Zostawili więc Go i odeszli.
Ten fragment Ewangelii jest skierowany szczególnie do arcykapłanów i starszych ludu, ale także do mnie.
Jezus mówił o rolnikach, ale tak naprawdę w pewnym sensie wszyscy jesteśmy rolnikami na Bożej roli własnego serca. Uprawiamy ją, tzn. kształtujemy swoje serce, swoje sumienie. Ta nasza praca nad sobą, nad sumieniem, nad tym, jakie wzorce przyjmujemy, kogo słuchamy bardziej: Boga czy ludzi, kiedyś wyda owoce.
Bóg nam dał wszystko, co jest potrzebne, aby wzrastać w wierze i miłości. Dał nam Pismo Święte, Kościół, a w nim sakramenty święte. Sam Chrystus nauczał także swoim życiem, a teraz jest z nami poprzez Ducha Świętego.
• Co ja robię z tymi wszystkimi darami, które otrzymałem od Boga?
• Czy korzystam z nich?
• Czy potrafię współpracować z ludźmi, których Bóg stawia na mojej drodze życia?
Może podobnie jak owi rolnicy, odrzucam każdego, kto mnie upomina, kto myśli inaczej niż ja?
W dzisiejszej przypowieści można zobaczyć zwycięstwo grzesznej natury ludzkiej nad zdrowym rozsądkiem. Owi arcykapłani poznali, że Jezus o nich mówił, więc zamiast wziąć sobie do serca Jego uwagi i zmienić się, chcieli zniszczyć Go za to, że śmiał zauważyć ich błędy. Używając języka współczesnego, można by powiedzieć, że owi arcykapłani rozumowali hierarchicznie, nie starali się więc szukać w sobie winy, bo nie przynosili właściwych owoców Bogu Ojcu, który ich wynajął do pracy w swojej winnicy. Oni nawet mordowali proroków, którzy starali się przypomnieć im o ich obowiązkach. Co więcej, chcieli dopełnić tego, co powiedziane było na końcu przypowieści, a mianowicie nawet Syna postanowili zabić, a – jak wiemy – potem tego dokonali. Ukrzyżowali Jezusa.
• Jak traktuję mojego spowiednika?
• Czy widzę w nim sługę Chrystusa, który przy pomocy Ducha Świętego chce mi pomóc stawać się lepszym, przybliżać się do Pana Boga?
• Jaki jest mój stosunek do przykazań Bożych, a w szczególności do przykazania miłości Boga i bliźniego?
• Czy umiem dostrzec w drugim człowieku mojego brata, moją siostrę, z którą mnie łączy Krew Chrystusa; Eucharystia?
• Czy wobec nich spłacam dług miłości, jaki zaciągnąłem u Boga, korzystając z Jego łask, z Jego miłosierdzia?
A jak jest dziś? Czy ktoś lubi być krytykowany, nawet jeśli jest to słuszne?
• Czy ja umiem przyjąć uwagi drugiego człowieka z pokorą, jeśli robi to dla mojego dobra?
• Czy nie zniechęcam się, gdy przyjdzie mi upomnieć kogoś, kto nie chce słuchać…?
Chryste, pomóż mi uprawiać rolę mojego serca, abym mógł spłacać dług Twojej miłości, zachowując Twoją naukę i swoim życiem ucząc innych, że i dziś jest ona tak samo aktualna jak 2000 lat temu.
5 Wtorek
Św. Bonifacego, biskupa i męczennika, wsp. obow.
Ps z I tyg. • 2 P 3, 12-15a.17-18 • Ps 90
• Mk 12, 13-17
Uczeni w Piśmie i starsi posłali do Jezusa kilku faryzeuszów i zwolenników Heroda, którzy mieli podchwycić Go w mowie. Ci przyszli i rzekli do Niego:
«Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i na nikim Ci nie zależy. Bo nie oglądasz się na osobę ludzką, lecz drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie? Mamy płacić czy nie płacić?». Lecz On poznał ich obłudę i rzekł do nich: «Czemu Mnie wystawiacie na próbę? Przynieście Mi denara, chcę zobaczyć». Przynieśli, a On ich zapytał: «Czyj jest ten obraz i napis?». Odpowiedzieli Mu: «Cezara». Wówczas Jezus rzekł do nich: «Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga». I byli pełni podziwu dla Niego.
Jakże wciąż aktualna jest ta Ewangelia. Jakże często pytają nas o naszą wiarę, o Boga. Pytają jednak nie po to, aby coś zrozumieć, aby przyjąć nasz punkt widzenia przez pryzmat wiary w Jezusa Chrystusa. Często pytają nas tylko po to, aby podważyć i ośmieszyć to, w co wierzymy.
Czasem jakże trudno odpowiadać na ich pytania. Wszystko bowiem sprowadzają do jednego słowa: przypadek.
Często też można usłyszeć o argumentach ekonomicznych, że np. kraje, w których dominującą religią jest protestantyzm, szybciej się rozwijają gospodarczo. Można też usłyszeć, że według badań, w krajach skandynawskich ludzie są szczęśliwsi.
Jezus stojąc przed tymi, którzy chcieli Go podchwycić na słowie, wykazuje niezwykłą inteligencję. Powiedział: «Przynieście Mi denara, chcę zobaczyć». Przynieśli, a On ich zapytał: «Czyj jest ten obraz i napis?». Odpowiedzieli Mu: «Cezara». Wówczas Jezus rzekł do nich: «Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga». I byli pełni podziwu dla Niego.
Ten podziw jest także w nas, gdy czytamy Ewangelię. To wprost genialne, że nauka Jezusa jest wciąż zrozumiała i aktualna, choć minęło już 2000 lat.
Jezus za swego ziemskiego życia obiecał, że Duch Święty oświeci nasze umysły, gdy będziemy bronić naszej wiary. To nie tylko słowa, wielu z nas zapewne doświadczyło niezwykłej inteligencji, gdy przyszło bronić wiary, gdy przyszło świadczyć o Jezusie.
Kiedyś np. pewna osoba w rozmowie ze swym niewierzącym mężem, zwierzała się ze swego bliskiego kontaktu z Bogiem. Mówiła o konkretnej osobie, która szybko nawróciła się po rozmowie poprzedzonej modlitwą. Wówczas mąż z lekceważeniem powiedział jej, żeby w takim razie wyprosiła pieniądze na spłatę wspólnie zaciągniętego kredytu. Na co żona spokojnie odparła: „Możemy wyprosić, ale razem, bo jak sam powiedziałeś, to nasz wspólny kredyt”. Mąż zamyślił się głęboko…
Zastanowię się, jak to jest, gdy swoją postawą świadczę o tym, że jestem człowiekiem wierzącym, a ktoś podważa moją wiarę lub chce mnie podchwycić na słowie.
• Czy denerwuję się lub lekceważę swego rozmówcę, czy staram się wykazać błąd spokojnie z pomocą Bożą?
• Czy polegam tylko na sobie, na swojej inteligencji, czy szukam pomocy Bożej choćby przez krótkie westchnienie do Niego?
• Czy odróżniam sprawy Boże od tych tylko ludzkich?
Szczęście doczesne często oparte jest na dobrach tego świata, pieniądzach i tym, co za nie można nabyć.
• Czy widzę problemy w sferze ducha, których nie da się rozwiązać za pieniądze?
• Czy zauważam bliskość Boga w moim życiu?
• Ilu ludzi nawróciło się, odmieniło swoje życie przez kontakt ze mną?
Boże, proszę, uczyń mnie Twoim wiarygodnym świadkiem.