ZNACZENIE AKTU MAŁŻEŃSKIEGO
Wykład Waltera Trobischa

-----------------------------------

Pewna para następująco opisała swój akt małżeński. Cytuję z książki pt. Miłość jest wszystkim. Rozmowy męża i żony z Bogiem autorstwa Josepha i Lois Birdów.

Ostatniej nocy kochaliśmy się,
a dziś jest nowe,
zupełnie nowe i pełne życia. ( ...)???

Kochaliśmy się i wszystko zostało stworzone na nowo...
Rozmawialiśmy,
śmialiśmy się
i modliliśmy się wspólnie naszymi ciałami.

A Ty byłeś tak bardzo obecny.
Jest bowiem tak, że Ty zawsze jesteś,
a zwłaszcza wtedy.
Nasza wzajemna bliskość.
Rośnie i sprawia, że staje się żywsza
nasza bliskość z Tobą. (...) ???

A dziś rano?
Dziś rano wstało słońce,
i wszystko rośnie,
z radością czekamy na to, co będzie.

Dziś jest nowe, całkiem nowe i żywe,
A nasza miłość idzie w górę,
Ku Tobie nas porywając1.


Po ostatnim wykładzie rozmawiałem z wieloma z was. Kiedy potem rozmyślałem o tym w samolocie, mając w pamięci ból, którym dzieliliście się ze mną, i łzy w waszych oczach – uświadomiłem sobie ogrom niezrozumienia albo niewiedzy na temat tego, czym tak naprawdę jest połączenie się kobiety i mężczyzny w akcie seksualnym. Dlatego na dziś wybrałem temat: Znaczenie aktu małżeńskiego.
    Mówię o tym jako chrześcijanin. Powinienem więc zacząć od problemu poczucia winy, którą my, chrześcijanie, obarczamy samych siebie, jako że większość z nas ma zaburzone odniesienie do ciała. Wszystkim albo większości z nas wciąż bliski jest sposób myślenia wywodzący się z filozofii Platona, łączący z Bogiem tylko sprawy ducha. Sfera materialna, cielesna, wydaje nam się od Boga odległa – jeśli nie wprost grzeszna, to przynajmniej nieczysta.
    Widać to bardzo wyraźnie, kiedy rozmawiam z rodzicami na temat uświadamiania dzieci w dziedzinie płciowości. Chrześcijanie mają z tym kłopot na całym świecie. Bez względu na różnice kulturowe. Kiedy mówię do rodziców afrykańskich, odpowiadają: „Panie Trobisch, takie rzeczy robi się w Europie i Ameryce. U nas, w Afryce, są to tematy tabu. Nie możemy rozmawiać o sprawach związanych z seksem”. Od amerykańskich rodziców słyszę: „Panie Trobisch, za długo pan mieszkał w Afryce. Tam ludzie żyją bliżej natury, im jest łatwiej”.
    Zadam wam pytanie: Kto z was jest naprawdę zadowolony z tego, czego na temat seksualności dowiedział się od rodziców? Czy nie chcielibyście czegoś lepszego dla swoich dzieci?
    Platoński sposób myślenia sugerujący, że ciało nie jest z Boga, nie ma nic wspólnego z Biblią, która traktuje ciało z najwyższym szacunkiem. Mowa jest o nim na początku (ciało zostało stworzone przed duszą) i na końcu (zmartwychwstanie), kiedy wszyscy otrzymamy nowe ciała. W Pierwszym Liście do Koryntian znajdujemy następujące stwierdzenie: „Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest przybytkiem Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie? Za wielką bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele!” (6, 19-20).
Znam chrześcijańskie małżeństwa, które co wieczór modlą się razem przed snem z wyjątkiem dni, kiedy mają współżyć. Wtedy się nie modlą. Mają poczucie, że: „To chyba nie jest coś, co pochodzi od Boga”. Coś tu jest nie tak. Być może czytając przytoczony wiersz Josepha i Lois Birdów, zwróciłeś uwagę na następujące zdanie: modliliśmy się wspólnie naszymi ciałami!
    Akt małżeński jest formą modlitwy – formą adoracji Stwórcy. Możliwe, że panujące w tej dziedzinie zamieszanie jest w dużej mierze zawinione przez nas, chrześcijan, bo unikaliśmy poruszania tego tematu. A któż inny ma o tym mówić, jeśli nie chrześcijanie?
    Wybrałem ten temat, by naprawić zaniedbanie i przeprosić wszystkich tych, którzy ucierpieli wskutek naszego milczenia. Ponieważ chrześcijańska etyka wynika z Bożego Objawienia i prowadzi do wypełniania woli Bożej, jest ona prawdziwa dla każdego, gdyż Bóg jest Stwórcą wszystkich ludzi bez względu na to, czy oni sami to uznają, czy też nie. Nie zmienia to prawdy. A prawda stworzenia mówi sama za siebie.
    Ciekawe, że Biblia nie używa terminu akt małżeński. Kiedy mowa jest o tym, że dwoje ludzi, kobieta i mężczyzna, osiągają najwyższy stopień bliskości, używany jest inny termin: jedno ciało. Dwoje staje się jednym ciałem. Sens tego wyrażenia w języku hebrajskim jest bardzo głęboki: nieodwracalność, nieodwołalność, trwałość i całkowita szczerość oraz oddanie – bezgraniczne oddanie. Oznacza też ono komunikację, wierność, a zwłaszcza wyjątkowość. By w pełni wyrazić te treści, użyto terminu jedno ciało. Faktu stawania się jednym ciałem nie można oddzielić od dwóch innych zdarzeń. Najlepiej wyraża to krótki werset odnoszący się do małżeństwa, który pojawia się czterokrotnie w ważnych miejscach Biblii. W Księdze Rodzaju podsumowuje on historię stworzenia. Kiedy spytano Jezusa, co sądzi o rozwodach, zacytował On ten właśnie werset (Ewangelia wg św. Mateusza 19, 5 i św. Marka 10, 7-8). A w Liście do Efezjan (5, 31) apostoł Paweł przytacza ten werset jako obraz relacji Jezusa do Kościoła. Tekst biblijny brzmi: „Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem ” (Rdz 2, 24).
    Dlatego też fakt stania się jednym ciałem wiąże się nierozerwalnie z dwoma innych faktami, które zawierają się w dwóch prostych słowach: opuścić i połączyć się2. Opuszczenie ojca i matki – ważne jest tu każde słowo – oznacza, że zawarcie małżeństwa nie jest wydarzeniem prywatnym, przebiegającym po cichu i w tajemnicy. Ma ono odniesienie do społeczeństwa i rodziny reprezentowanej w pierwszym rzędzie przez ojca i matkę. Rodzina jest częścią społeczeństwa. Ponieważ zawarcie małżeństwa zmienia rzeczywistość zewnętrzną, na całym świecie ma ono charakter publicznej uroczystości.
    W Afryce pan młody przychodzi po pannę młodą do jej domu rodzinnego. Potem weselnicy w tanecznym korowodzie odprowadzają ją do domu przyszłego męża. Liczący niekiedy trzystu, czterystu gości orszak pokonuje czasem odległość kilkunastu kilometrów dzielącą wioski panny młodej i pana młodego. To właśnie znaczy opuścić. Tak naprawdę zrozumiałem to dopiero na przykładzie tamtej kultury. Tych dwoje jest teraz mężem i żoną.
    Pozostałością podobnej tradycji w kulturze amerykańskiej jest np. dekorowanie samochodu wiozącego nowożeńców z kościoła na przyjęcie, czasem przy akompaniamencie wyjącego klaksonu.
    Publiczny charakter ceremonii zaślubin dodatkowo potwierdza jej legalność. A odpowiedzialność wiążąca się z faktem stania się jednym ciałem wymaga legalności. A tak przy okazji, czy zauważyliście proroczy charakter słów Jezusa? Kobieta i mężczyzna są potraktowani na równi. Mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę... Mężczyzna? Czemu nie kobieta? Przecież w patriarchalnym społeczeństwie Izraela oczywiste było, że to kobieta opuszcza swój dom rodzinny. Powyższe stwierdzenie było rewolucyjne i z pewnością niepopularne w Izraelu. Tak więc mężczyzna, on także, musi odejść.
    Werset ten w społeczeństwie patriarchalnym stanowi ochronę dla kobiety. Oboje małżonkowie muszą opuścić swoje domy rodzinne. Tylko wówczas może zaistnieć druga ważna okoliczność – połączenie się. Znów mamy do czynienia z wyrażeniem o głębokim znaczeniu. W języku hebrajskim znaczy ono dosłownie „bycie sklejonym ze sobą”. Jeśli skleimy dwa kawałki papieru, a potem spróbujemy je rozdzielić, podrzemy oba, gdyż przez sklejenie stały się nierozłączne. Ewentualny rozwód zrani zarówno kobietę, jak i mężczyznę. Ich dzieci także. Słowo połączą się oznacza też najwyższy stopień bliskości między dwojgiem ludzi. Są ze sobą bliżej niż z kimkolwiek innym. I z czymkolwiek innym.
    Cieszę się, że w tym wypadku Biblia nie używa słowa kochać, lecz połączyć się. Połączyć się, przylgnąć do kogoś oznacza miłość w najgłębszym sensie. Jest to szczególny rodzaj miłości, w którym nie ma już miejsca na myślenie o sobie i swoich uczuciach. Jest to miłość oparta na świadomej decyzji woli. Chcę połączyć się z tobą na całe życie. Trudno wyrazić głębię uczuć kryjących się za tymi słowami. Dlatego też często sięgam po poezję, zwłaszcza wiersze niemiecko- kanadyjskiego poety Ulricha Schaffera, który w bardzo szczególny sposób ubierał w słowa doświadczenie swojego życia małżeńskiego. Poniższy wiersz nosi tytuł Praca miłości. Jest cenną pomocą w głębszym zrozumieniu znaczenia aktu małżeńskiego.

Mówiono nam
że miłość zaślepia
na filmach widzieliśmy
jak ludzie zakochują się w jednej chwili

czytaliśmy
że to było silniejsze od nich, musieli być niewierni
słyszeliśmy deklaracje „wyznawców wolnej miłości”
że monogamia jest sprzeczna z naturą
prano nam mózgi, byśmy uwierzyli
że miłość zależy od dobrego wyglądu
i odpowiedniego samochodu
mówiono nam
że miłość przychodzi
i odchodzi

niewielu mówiło nam
o pracy miłości
o energii potrzebnej, by przebaczać
o wysiłku, by przetrwać
w codziennym mozole   
z sercem wciąż zdolnym do kochania
o obowiązku poświęcenia siebie samego
tak, by nie utracić swojego życia
o używaniu woli
by przezwyciężyć słabość emocji

praca, by kochać
wysiłek, by kochać
decyzja, by wciąż kochać
w nadziei, że zmieniając się, przekroczymy samych siebie3.