Tajemnice różańca do Krwi Chrystusa
w życiu wierzącego

 

Tajemnica I
PAN JEZUS PRZELAŁ KREW
PODCZAS OBRZEZANIA
Świętość życia – czystość

 

Świętość źródła życia
    Pismo św. bardzo krótko mówi o wydarzeniu obrzezania Jezusa: „Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie Matki” (Łk 2, 21). Właściwie w tym fragmencie chodzi bardziej o nadanie imienia niż o obrzezanie. Obrzezanie było wówczas czymś zwyczajnym, prawie rutynowym i tak normalnym, jak inne zwyczaje związane z urodzeniem dziecka. Gdy zbliżał się ósmy dzień po urodzeniu, każdy wiedział, że ma się odbyć obrzezanie. Św. Łukasz, mówiąc o tym, chce bardziej podkreślić, że Rodzice Jezusa byli posłuszni temu, co kazał im uczynić Anioł Pański: wybrali imię Dziecku nie według własnych wyobrażeń, życzeń, ale w posłuszeństwie wobec Boga. Przy tej okazji jest też wspomniany fakt, że Jezus został obrzezany jak każdy Izraelita.
    Skąd pochodzi tradycja obrzezania? Pamiętamy o Abrahamie, który w imieniu Boga podarował Izraelowi ten znak. Dotąd obrzezanie w życiu Izraela, podobnie jak u innych plemion i ludów, które cierpiały z powodu braku wody, było potrzebą fizjologiczną, higieniczną. Poprzez przymierze zawarte pomiędzy Bogiem a Abrahamem ten znak stał się znakiem zatwierdzonym, religijnym, sankcjonowanym rytuałem, wyrazem jedności pomiędzy Bogiem a Jego ludem (por. Rdz 17, 12).
    Dlaczego wspomnienie o tym momencie gra tak ważną rolę w naszej Wspólnocie? Dlaczego poświęcona mu jest cała tajemnica różańca do Krwi Chrystusa, który jest przecież wprowadzeniem w naszą duchowość? Czy obrzezanie nie jest czymś już bardzo dla nas dalekim? Można słusznie zwrócić uwagę na to, że dla nas dzisiaj obrzezanie w pewnym sensie żyje dalej w chrzcie, przez który w nowy, pełniejszy sposób wchodzimy w przymierze z Panem Bogiem. A jednak temat obrzezania nadal pozostaje dla nas ważny. Przecież obrzezanie jest poświęceniem życia. W bardzo wyraźny sposób wiąże się ono ze źródłem życia, które łączy człowieka ze Stworzycielem i jest Jego szczególną własnością. Człowiek przez swoją seksualność może brać udział w powstaniu nowego życia. O tym pośrednio, ale bardzo wyraźnie mówi ten rytuał – i to daje mu pewną aktualność, ponieważ dzisiaj człowiek bardziej niż w innych czasach zagubił wartości związane ze źródłem życia – stracił wyczucie sensu czystości.
    Wydaje mi się, że dzisiaj za mało mówimy o czystości: dla niektórych ten temat jest krępujący, inni czują się wobec niego bezradni. Tym bardziej potrzebujemy tego tematu, bo jestem głęboko przekonany, że ten, kto nie wie, co to jest czystość, nie zna miłości. Trzeba uczyć się życia w czystości, aby uczyć się kochać. Czystość to jeden z istotnych kluczy do miłości.

    Co to jest czystość?
    W sensie materialnym czyste jest to, co nie jest brudne, co jest pozbawione plam. Przenośnie mówimy też o czystości duchowej. Jest to życie bez fałszu, bez udawania. Taka jest czystość dziecka, czystość starszego człowieka, który nie ma w sercu fałszu, który żyje w harmonii ze sobą, z Panem Bogiem i z całym światem. Teraz jednak chcę mówić nie o takiej czystości materialnej i duchowej, ale o czystości w sensie specyficznym: w sensie właściwej relacji do seksualności.
    W tej dziedzinie istnieje kilka nieporozumień. Często ludzie myślą, że temat czystości obchodzi tych, którzy (jeszcze albo już) nie żyją w małżeństwie. To jest błąd, ponieważ czystość jest tematem dla wszystkich, a nie tylko dla ludzi młodych, samotnych, żyjących w celibacie albo wdowców.
    Czym jest czystość w tym znaczeniu? Czy dziecko, którego seksualność jeszcze nie jest rozwinięta, jest czyste? Jeżeli dziecko ma wyczucie skromności, rozwija w sobie dobrą wstydliwość, to są to formy przygotowawcze, które prowadzą je do pełnej czystości. Właściwa czystość zaczyna się jednak dopiero wtedy, gdy seksualność rozwija się, gdy młody człowiek zaczyna dojrzewać. Przychodzi to dosyć szybko. Ten wymiar już jest w człowieku od początku i w miarę, jak się rozwija, czystość staje się coraz bardziej aktualna.
    Co oznacza czystość dla młodzieńca? Musi uczyć się czekać na właściwy czas, przeżywa napięcie, jeśli chodzi o relację do własnej seksualności i seksualności innych, musi opanować swoją ciekawość, szanować innych i samego siebie w spełnieniu właściwego przygotowania się na czystość, na życie w relacji do drugiego człowieka, do własnej i cudzej seksualności. To jest czystość w wieku oczekiwania, przygotowania, dorastania. Nie polega ona na tym, że człowiek ignoruje tę sferę swojego życia, ale daje czas na jej normalny rozwój, potrafi czekać – i potrafi się też otwierać.
    Czystość to nie pruderia, nie zamykanie się, nie ucieczka wobec rzeczywistości rozwoju i życia. Na tym polega urok i trudność tej dziedziny: nigdy do końca nie wiadomo, co jest właściwą równowagą na danym etapie. Trzeba szukać, trzeba mieć kłopoty, aby być czystym. Człowiek, który nigdy nie miał kłopotów, nigdy nie musiał szukać i poprawiać się, chyba nie jest rozwinięty albo też nie jest czysty. Nie można być kierowcą w samochodzie i w ogóle nie dotykać kierownicy. Trzeba cały czas mieć do czynienia z kierownicą i w trakcie jazdy poprawić kurs – ale też nie za mocno. Jeżeli ktoś reaguje zbyt gwałtownie, to jednak ląduje albo w rowie, albo za blisko innego samochodu. Podobnie jest z czystością: trzeba unikać skrajności i spokojnie kierować, cały czas robiąc poprawki.
    Na czym polega czystość w małżeństwie? Małżonkowie są czyści przez to, że używają we właściwy sposób swojej seksualności – jako wyrazu miłości, oddawania samego siebie i przyjęcia drugiego człowieka, jako możliwości stworzenia jedności, nie tylko ciałem, ale też duszą. Jeżeli ich wzajemne relacje są w równowadze – relacja duchowa, psychiczna, relacja kultury i ciała – jeżeli to wszystko jest we właściwej harmonii, to współmałżonkowie są czyści. Czystość jest wyrazem właściwej miłości, wierności, delikatności. Czystość w małżeństwie też ciągle rozwija się, oczyszcza: to też ciągła walka, ciągłe zadanie.
    Inną sytuację przeżywa człowiek samotny, który stracił współmałżonka albo w ogóle nie miał szansy, aby założyć własną rodzinę. Chociaż chciał, nie znalazł partnera – obojętnie, z jakich powodów. Na czym polega wtedy czystość? W samotności człowiek też musi umieć się opanować, dalej kierować sobą, szanować siebie i drugiego, nie nadużywać swojego ciała, nie stać się zależnym od niego, nie czynić z seksualności narzędzia wygody i przyjemności, ale widzieć w tej sferze możliwość wyrażenia szacunku – w bliskości i w dystansie do drugiego człowieka.
    W samotności czystość nie polega na tym, że ktoś staje się człowiekiem pozbawionym seksualności. Seksualność wyraża się wtedy inaczej. Tak samo jest, jeżeli bezżenność albo dziewictwo stają się powołaniem: człowiek dobrowolnie decyduje się na tę drogę, żyje nią i chce świadomie przewalczyć różne trudności. Bardzo ważne jest przy tym sublimowanie, świadomie oddawanie, które przygotowuje do rodzicielstwa duchowego.
    Również dla tego, który na początku nie wybrał samotności, ale odkrywa ją jako konieczność (z powodu chorób albo innych problemów życiowych), samotność może stać się prawdziwym powołaniem, jeżeli przyjmuje tę sytuację jako zadanie i szansę rozwoju.
    Są różne sposoby, aby służyć swoją seksualnością miłości i jedności. Małżonkowie robią to przez właściwie opanowane, skierowane, odpowiedzialne „tak”, inni zaś, którzy nie żyją seksualnością w małżeństwie, służą nią przez właściwie skierowane, opanowane „nie” albo „jeszcze nie”. Czystość zawsze służy jedności, przybliża ludzi, bądź w małżeństwie, bądź bez małżeństwa, bez aktualizowania pełnej seksualności. Przez czystość można spokojnie spojrzeć drugiemu w oczy, bez skrępowania być blisko, radować się życiem, wspólnotą i nie uciekać przed drugim człowiekiem.

    Czym jest nieczystość?
    Pogłębić temat czystości może nam pomóc zastanowienie się nad tym, czym jest nieczystość. Nieczysty jest ten, kto używa swojej seksualności, swojego ciała albo ciała drugiego człowieka na zaspokojenie własnych zachcianek, wykorzystuje seksualność, aby przeżyć przyjemność. Owszem, właściwe aktualizowanie seksualności jest związane z zadowoleniem, radością, przyjemnością – to też jest dar Boży, ale jest on jednak czymś dodatkowym. Jeżeli ten dodatkowy dar staje się za ważny, ważniejszy od właściwego celu seksualności, wtedy zaczyna się nieczystość.
    Podam bardzo prosty przykład: jeżeli w rodzinie są goście i dzieci już wcześniej cieszą się, że przyjdzie do nich w odwiedziny ciocia, to jest to bardzo piękne. Ciocia zazwyczaj przynosi z sobą czekoladę i dzieci już na to czekają. Jeżeli pomiędzy nimi a ciocią jest właściwa relacja, to podarunki z okazji odwiedzin nie szkodzą, są nawet piękne, dobre – niech dodatkowo jeszcze powiększą radość spotkania, niech będą wyrazem i uwieńczeniem tego spotkania. Nieczysta staje się ta relacja wtedy, gdy czekolada jest ważniejsza od odwiedzin, jeżeli dzieci coraz bardziej czekają na czekoladę, a ciocia w ogóle już przestaje się liczyć. Muszą jeszcze udawać, że cieszą się, muszą ją grzecznie powitać i całować: może następnym razem przyniesie jeszcze lepszą albo większą czekoladę. Jeżeli dzieci coraz bardziej wykorzystują ciocię i jej odwiedziny, ponieważ to „się opłaca”, a relacja do cioci, bycie razem, przeżycie jedności w większej rodzinie odchodzą na drugi lub trzeci plan albo w ogóle przestają być ważne, to jest to, obrazowo mówiąc, nieczystość.
    W ten sposób trzeba też patrzeć na przyjemność związaną z aktualizowaniem seksualności. Sama ta przyjemność nie jest zła. Jeżeli jednak zaczyna przeważać albo w ogóle zajmować pierwsze miejsce, podczas gdy jedność małżonków i ich miłość stają się czymś drugorzędnym albo w ogóle znikają – wtedy zaczyna się nieczystość.

    Jak zdobyć czystość?
    Pierwsza zasada brzmi: czysty jest ten, kto się często oczyszcza. Już mówiliśmy o tym, że czystość nie polega na tym, że ktoś nie ma z nią problemów, nie musi się starać. Jakie mieszkanie jest czyste? To, o które się dba, które regularnie jest sprzątane. Nie ma czystego ubrania, człowieka albo mieszkania bez regularnego pilnowania. Tak samo nasza duchowa czystość polega na tym, że dbamy o nią. Nie brak problemów, pokus albo trudności jest czystością, ale oczyszczenie daje czystość.
    Człowiek nie może zostać nakarmiony jeden raz i na zawsze – trzeba cały czas dobrze się odżywiać. Jest bardzo ważne, abyśmy patrzyli w ten sposób także na czystość: nie jest ona wartością statyczną, którą mam albo nie. Czystość jest czymś, co wciąż zdobywam, jak sportowiec ma dobrą kondycję dzięki temu, że cały czas stara się o nią i trenuje.
    I jak można się oczyścić? Przez modlitwę, a więc zjednoczenie się z Panem Bogiem, przez Słowo Życia, przez dobre uczynki, przez dobre otoczenie. Owszem, sakramentalne oczyszczenie, obmycie się Krwią Chrystusa zajmuje przy tym szczególne, szczytowe miejsce. Jest ważne spowiadać się regularnie, też niezależnie od tego, czy spowiedź jest konieczna w sensie prawnym, na przykład ze względu na przystąpienie do Komunii św. Regularna spowiedź ma takie znaczenie, jak regularne sprzątanie mieszkania. Trzeba robić porządki, zanim widać, że jest to potrzebne. Dopiero jeżeli robimy to regularnie, mieszkanie jest zawsze czyste. W spowiedzi otrzymujemy radę, ćwiczymy pokorę, a przede wszystkim przyjmujemy łaskę sakramentalną.
    Druga zasada: aby zdobyć czystość, trzeba uważać na to, czego trzeba unikać. Jeżeli chcemy, aby mieszkanie było czyste, kładziemy wycieraczkę przed drzwiami. Są też różne inne zwyczaje: zdejmowanie butów, zmiana ubrań roboczych już przed wejściem do pokoju itd. Aby żyć czystością w sensie duchowym i seksualnym, trzeba jasno wykluczyć pewne rzeczy, na przykład porno. Nie wszystkie wiadomości są nam potrzebne. Istnieją rzeczy, których nie musimy doświadczyć. Nie musimy wiedzieć, jak wyglądają filmy pornograficzne – lepiej pójść do nieba „głupim” i niedoświadczonym. Są sytuacje, w których najlepszą walką jest ucieczka. Czasami nie warto, nie wolno zostawać w pewnym towarzystwie: trzeba uciekać. Jeżeli nie da się wyłączyć telewizora, bo sytuacja rodzinna nie pozwala na to, trzeba wyjść.
    Często używa się pretekstu: „Muszę być poinformowany, muszę to zobaczyć, aby móc rozmawiać z innymi ludźmi”. To nie jest prawda! Lekarz, aby być dobrym specjalistą, nie musi przejść wszystkich chorób, takich jak AIDS, rak, zawał serca.  Ja świadomie zdecydowałem się kiedyś umrzeć „głupim”, bo nigdy nie widziałem porno i nie chcę widzieć, bo wiem, że to nie jest dobrze. Wystarczy to, co się widzi bez własnej woli – tego już jest za dużo.
    Trzeba decydować się na świadome ograniczenie swojej wiedzy, swoich doświadczeń. Nie można, nie trzeba wszystkiego przeżyć. Trzeba unikać samotności, nudy, złego towarzystwa, bo przecież to wszystko ma na nas wpływ. Jak unikamy materiałów, które niosą szkodliwe radioaktywne promienie albo są rakotwórcze, w ten sposób trzeba unikać osób, literatury, żartów, które wywierają taki zły wpływ, mają w sobie niszczące promieniowanie. Tak samo, jak trzeba wiedzieć o istnieniu dziury ozonowej i unikać szkodliwych promieni słonecznych, w kontakcie z którymi potrzebny jest filtr, tak samo trzeba uważać na niedobre promienie, które niszczą czystość, bo bez tej czystości nie mamy już możliwości patrzenia na wartości, których nie widzi się, jeżeli oczy są zepsute.